22.10.2015

Weekend w kinie 23-25.10.2015.

1. Ugotowany (Burnt) 2015, reż. John Wells
 

W najnowszym filmie Johna Wellsa Bradley Cooper wciela się w Adama Jonesa przebojowego szefa kuchni, który podbija serca Franzuzów. Niestety sława okazała się zgubna dla młodego mężczyzny. Jego nazwisko znika z pierwszych stron gazet. Z dnia na dzień traci wszystko. Nie mając nic do stracenia zbiera grupę utalentowanych kucharzy-ekscentryków i próbuje podbić wraz z nimi Londyn a potem cały świat.Warto jeszcze wspomnieć obsadę. Oprócz Coopera zobaczymy Siennę Miller, Daniela Bruhla, Omara Sy (znanego z Nietykalnych- francuskiego hitu), Umę Thurman, Emmę Thompson. Będzie gorąco!!!

2.Piotruś. Wyprawa do Nibylandii (Pan) 2015, reż. Joe Wright
 
Jestem wielką fanką bohatera książki Barriego i obejrzałam wszystkie możliwe wersje filmowe o chłopcu, który nigdy nie chciał dorosnąć. Oczywiście numerem jeden pozostaje dla mnie Hook (1991) Spielberga (niesamowicie bałam się Hooka granego przed Dustina Hoffmana!), disneyowska wizja z 1953 też jest dla mnie rewelacyjna i niemy film z 1924. Dlatego jak tylko zobaczyłam zwiastun Pana (wolę ten amerykański tytuł) to już na dzień dobry zostałam kupiona. No właśnie... Z tymi trailerami to różnie bywa, często są tak dobre, że potem nadchodzi wielkie rozczarowanie. Tu też tego się obawiam, zwłaszcza, że słyszałam wiele niepochlebnych recenzji na temat filmu Wrighta. Wiadomo, jeśli ktoś nagle przełamuje schemat będą głosy sprzeciwu. A mnie właśnie ta przewrotność najbardziej intryguje. U Wrighta Piotruś dopiero stanie się Panem, (zainteresowanych odsyłam do mitologii greckiej). Zostanie porwany z sierocińca do Nibylandii, pozna młodego Hooka (młodego!!!), będzie walczył z Czarnobrodym, odkryje swoje przeznaczenie... Brzmi interesująco, prawda? Oby tylko film dał radę. ;)
 
3. 11 minut (2015) reż. Jerzy Skolimowski
 

Film owacyjnie przyjęty na Festiwalu w Wenecji, w Polsce spotkał się krytyką. Tak sobie myślę, że cokolwiek Skolimowski nie zrobi zawsze będą głosy niezadowolenia. Nie jest u nas lubiany i za każdym razem recenzenci dają temu upust. Z pewnością ma w sobie pewną aurę "bufonowatości" co mi osobiście nie przeszkadza. Lubię twórczość Skolimowskiego (uważam,że Essential Killing to kawał dobrego kina), choć bardziej skłaniam się do jego wczesnych dzieł. Nie mogę zrozumieć skąd tyle jadu w jego stronę? 11 minut, które wchodzi do kin w ten piątek jest naszym polskim kandydatem do Oscara. Po tym wyborze troche gromów się posypało. Jak zobaczę to się wypowiem. Fabuła jest ciekawa choć nieoryginalna. Zarzuca się mu "inspirowanie" innymi filmami. Tu się zgodzę, choć nie jest to dla mnie przekonujący argument. Mamy kilkoro ludzi, duże miasto, przekrój wartsw społecznych, charakterów. Przed upływem 11. minuty los wielu z nich zostanie przypieczętowany. Jak dla mnie zapowiada się całkiem interesująco i choćby dlatego, że sprawia tyle kontrowersji warto się wybrać do kina i wyrobić sobie opinie.
 
 
4.Crimson Peak (2015) reż. Guillermo del Toro

Meksykański reżyser zabiera nas w mroczny, gotycki świat XIX wieku. Młoda pisarka uciekając przed problemami i rodzinną tragedią wprowadza się do swojego świeżo poślubionego męża. Nie jest on jednak tym za kogo się podaje. Sir Thomas Sharpe wygląda na outsidera i człowieka, który skrywa wiele tajemnic... Wszystko się dzieje w Kumbrii- krainie, w której z pewnością chciałby zamieszkać sam hrabia Dracula... W rolach głównych Mia Wasikowska, Jessica Chastain i Tom Hiddleston. Jedna z najciekawszych propozycji filmowych tego weekendu.

1 komentarz: