11.11.2014

Happy birthday, Leonardo DiCaprio!

Ellen Birkin, Leonardo DiCaprio, This Boy's Life (1993), dir. Michael Caton-Jones

Robert De Niro, Leonardo DiCaprio, This Boy’s Life (1993) directed by Michael Caton-Jones

Leonardo DiCaprio (1993)

Gangs of New York (2002), dir. Martin Scorsese

Leonardo DiCaprio as Howard Hughes in The Aviator (2004), dir. Martin Scorsese
There’s too much “Howard Hughes” in Howard Hughes. That’s the trouble.
-Katharine Hepburn; The Aviator

The Aviator (2004), dir. Martin Scorsese

The Aviator (2004), dir. Martin Scorsese

The Great Gatsby (2013), dir. Baz Luhrmann, promotional photoshoot

The Wolf of Wall Street (2013), dir. Martin Scorsese
"Marty and I have made five films together, and ours is like any other long-term relationship. On Gangs of New York we courted each other. On Aviator, Departed, and Shutter Island, our kinship and trust expanded and deepened. Now on Wolf of Wall Street, we’re like any old married couple."

The Wolf of Wall Street (2013). dir. Martin Scorsese

Jonah Hill, Leonardo DiCaprio, The Wolf of Wall Street (2013), dir. Martin Scorsese

Leonardo DiCaprio - Variety Magazine (Feb. 2014)

Leonardo DiCaprio on the set of Gangs of New York (2002)

Revolutionary Road (2008), dir. Sam Mendes

Revolutionary Road (2008), dir. Sam Mendes
I saw a whole other future. I can’t stop seeing it.

Leonardo DiCaprio and Mark Wahlberg in The Basketball Diaries (1995),dir. Scott Kalvert

The Basketball Diaries (1995),dir. Scott Kalvert

The Basketball Diaries (1995),dir. Scott Kalvert
Don’t let your mouth get you into something your ass can’t handle
-Jim Carrol, The Basketball Diaries
"I insist on keeping a level head. I’ve maintained the same exact home life that I’ve had for 20 years. All I see is more people looking at me than before. But, you know, who cares? You just can’t obsess yourself with this fame stuff."

Django Unchained (2012), dir. Quentin Tarantino

Titanic (1997), dir. James Cameron

Mark Ruffalo, Leonardo DiCaprio, Shutter Island (2010), dir. Martin Scorsese

Leonardo DiCaprio, Michelle Williams, Shutter Island (2010), dir. Martin Scorsese

We were supposed to grow old together, Dolores. Have kids. Take walks under old trees. I wanted to watch the lines etch themselves into your flesh and know when each and every one of them appeared. Die together.
— Dennis Lehane, Shutter Island
I grew up when I was 15 when I had my first opportunity in movies. I watched every great movie for a year and a half, and since then I’ve asked myself how I can emulate such artistry. That’s really my motivation. I want to do something as good as my heroes have done.

The Beach (2000), dir. Danny Boyle

Leonardo DiCaprio speaks at SeaChange (2014)

"On whether there are any aspects of fame he dislikes: You kidding? I feel very fortunate. A lot of people would love to be in my position. There are so many people out there who are suffering trillions of times more than I could ever suffer, and would love to be me. I am a lucky little bastard."

"I don’t know, I’ve always been kinda fond of M&M’s. Especially the Green ones cause when you look at ‘em, you just know they’re better than the rest." - Leonardo DiCaprio on his favorite candy

Celebrity (1998), dir. Woody Allen

Romeo + Juliet (1996), Baz Luhrmann

What’s Eating Gilbert Grape (1993), dir. Lasse Halstrom

What’s Eating Gilbert Grape (1993), dir. Lasse Halstrom

Marvin’s Room (1996), Jerry Zaks

"Most of the time I just keep to myself. I think like what it would be like to be… someone else."

Marvin’s Room (1996), Jerry Zaks

Inception (2010), dir. Christopher Nolan

Catch Me If You Can (2002), dir. Steven Spielberg

Amy Adams, Leonardo DiCaprio, Catch Me If You Can (2002), dir. Steven Spielberg
The Departed (2006), dir. Martin Scorsese

Martin Scorsese and Leonardo DiCaprio on the set of The Departed (2006)

"As soon as enough people give you enough compliments and you`re wielding more power than you`ve ever had in your life, it`s not that you become an arrogant little prick, or become rude to people … but you get a false sense of your own importance and what you`ve accomplished. You actually think you`ve altered the course of history." 

;)

Jakie są Wasze ulubione filmy z Leonardem DiCaprio? Czekam na odpowiedzi. :)

What's your favourite Leonardo DiCaprio movie?  I'll wait for your answer. :)



*pics tumblr



20.10.2014

2x Richard Burton

Noc Iguany (John Huston, 1964)
Film na podstawie sztuki Tennessee Williamsa. Przez wielu uważany za jedną z najlepszych adaptacji "amerykańskiego Szekspira", choć dla mnie bezsprzecznie jest nią obraz Nagle ostatniego lata (Joseph L. Mankiewicz 1959). Za realizację zabrał się John Huston- facet-instytucja, któremu chyba każdy twórca zazdrości filmowego dorobku. Jak zwykle otoczył się plejadą gwiazd, choć w jego przypadku to nie zarzut, a wyrazy najwyższego uznania , bo poskromić wybujałe ego gwiazd i ich temperamenty to nie lada wyczyn. Choć pozmieniał kilka rzeczy w scenariuszu, to jedynie wyszło na plus. Za doskonałe zdjęcia, które wiernie oddały stan dusznej, parnej atmosfery, odpowiada Gabriel Figueroa. W rezultacie otrzymał nominację do Oscara. A nominacji do tej zacnej statuetki było cztery. Ostatecznie triumfowała Dorothy Jeakins za najlepsze kostiumy. Na planie spotkali się Sue Lyon, która miała za sobą debiut u Kubricka w roli tytułowej Lolity, Grayson Hall- jedna z najbardziej wyrazistych postaci w filmie, Deborah Kerr- dla mnie dama ekranu, Ava Gardner- kobieta-wulkan i olśniewający Richard Burton, któremu towarzyszyła żona- Elizabeth Taylor, zazdrosna o piękną Avę. Często wracam do tego filmu właśnie ze względu na Burtona aby podziwiać jego wielce sugestywną grę aktorską. Wciela się on w Lawrence'a Shannona zagubionego pastora, stojącego na rozdrożu dróg, walczącego z alkoholizmem (nomen omen Burton do końca życia walczył z tą chorobą) i targanego zakazanymi namiętnościami. Zostaje przewodnikiem po Meksyku pewnej grupy nauczycielek. Tu dochodzi do spotkania z niepełnoletnią Charlottą (Sue Lyon), która wodzi go na pokuszenie. Wycieczka trafia do pensjonatu przyjaciółki Lawrence'a- Maxine Faulk (Ava Gardner), gdzie też przybywa portrecistka Hanna (Deborah Kerr) ze swym dziadkiem (Cyril Delevanti). W tym miejscu Shannon zmierzy się ze swymi demonami.



Kto się boi Virginii Woolf? (Mike Nichols, 1966)
Filmowy debiut Mike'a Nicholsa, późniejszego autora kultowego Absolwenta, Wilka, Bliżej. I to jaki debiut!!! Zwieńczony 13 nominacjami Akademii w tym pięć wygranych: najlepsza aktorka pierwszoplanowa Elizabeth Taylor, najlepsza aktorka drugoplanowa Sandy Dennis, najlepsza scenografia, kostiumy i zdjęcia. Film powstał na podstawie sztuki Edwarda Albee, stąd nie powinna nikogo dziwić ilość dialogów i "teatralność". Nichols także śmiało jak na tamte lata serwuje nam surowy portret głównych bohaterów, łamiąc zasadę typowej narracji i wprowadzając naturalizm (choć daleko mu do "nowofalowców"). Film jest popisem aktorskim Elizabeth Taylor, która do filmu musiała przytyć, jest w niej też coś demonicznego. Jeśli ktoś miał wątpliwości co do aktorskiego talentu pani Taylor, to powinien obejrzeć dzieło Mike'a Nicholsa i więcej się nie odzywać. Pikanterii dodaje fakt, że Richard Burton i Elizabeth grają parę małżonków w, co miało pokrycie w życiu prywatnym. George (Richard Burton) i Martha (Elizabeth Taylor) są małżeństwem od wielu lat, wracają nad ranem do domu po kolejnym nudnym przyjęciu. Są już wstawieni i zmęczeni. Zaraz mają do nich wpaść Nick (George Segal) i Honey (Sandy Dennis) (a jest ok 2 w nocy!)- młodzi małżonkowie. Przedtem zdążą jeszcze się pokłócić i zwymyślać. Wraz z pojawieniem się młodej pary wybuchają dawno skrywane żale. Ta noc będzie dla tych czworo bardzo długa. Martha na oczach obcych ludzi zacznie poniżać George'a i flirtować z Nickiem, który chętnie odpowie na jej zaloty. George mimo większego opanowania od żony też nie pozostanie jej dłużny. Nie widać granicy między katem a ofiarą, każdy przyjmuje rolę jaka w danej chwili mu odpowiada. Młode małżeństwo mimo niezręcznej sytuacji wcale nie ma zamiaru wyjść. Ba!, z każdą minutą odkrywamy, że i oni nie są święci, co więcej są pewnym odbiciem swoich starszych kolegów. Ach, pozostaje jeszcze kwestia dziecka Marty i George'a, ale to już musicie sami zobaczyć... Film przedstawia kwestię trudności małżeńskich, ale też uniwersalnych problemów porozumienia się, dlatego tak aktualny jest też dziś. Mówi o niewidzialnym murze, który narasta z każdą nową kłótnią, o urojonych i prawdziwych troskach, braku możliwości podjęcia dialogu.





*korekta Magdalena Głowacka
*pics tumblr

15.10.2014

Yves Saint Laurent (2014)- recenzja

Jak każdy miłośnik mody wyczekiwałam tego filmu jak kania wody. Choć w tym roku pojawiły się dwie biografie wielkiego projektanta, to tylko ten dostał błogosławieństwo Pierre'a Berge, kochanka Yvesa. Dzięki temu na ekranie możemy podziwiać oryginalne kreacje, które specjalnie na potrzeby produkcji zostały wyjęte ze specjalnej chłodni. Za realizację zabrał się Jalil Lespert, który dopiero stawia pierwsze kroki jako reżyser, a dla większości bardziej znany jest ze swoich ról filmowych (Zasoby ludzkie, Nie mów nikomu). Wyszło ani źle, ani dobrze. I zupełnie nie rozumiem zachwytów nad tym dziełkiem. Film ma linearną narrację, jest przejrzysty. Zgoda. Ale nie tego oczekuję, gdy mowa o tak charyzmatycznej, skrajnej postaci. Ekran powinien płonąć i powodować szybsze bicie serca. A tu zaserwowano nam danie z wyższej półki, tylko ktoś zapomniał dosolić i popieprzyć.


Film zaczyna się od sceny w rodzinnym domu Yvesa, w Algierii (jeszcze wtedy francuskiej). Młody chłopak przy wsparciu rodziny, a w szczególności matki, stawia pierwsze kroki w świecie mody. Mając zaledwie 17 lat, ląduje w Paryżu (wygrywa konkurs organizowany przez Woolmark) u samego Christiana Diora. Tu pod czujnym okiem mistrza uczy się swego przyszłego fachu. Niestety, w 1957 niespodziewanie umiera Dior. Przyszłość domu mody stoi pod wielkim znakiem zapytania. Kto teraz przejmie schedę po ikonie? Traf pada na zaledwie 21-letniego Yvesa. Jego pierwsza kolekcja budzi ogromny aplauz, choć nie brak przeciwników. Tu też poznaje Pierre'a Berge swego długoletniego partnera, największą miłość życia. I jak to zazwyczaj bywa, reżyser serwuje nam typową paryską pocztówkę. Przechadzki nad Sekwaną, potajemne pocałunki, obściskiwania... Idylla nie trwa jednak długo. Laurent dostaje powołanie do wojska, bierze udział w wojnie francusko-algierskiej o utrzymanie kolonii. To wydarzenie mocno odcisnęło swe piętno na nadwrażliwym Yvesie, który był prześladowany z racji swej orientacji. Po powrocie trafia do szpitala psychiatrycznego, traci stołek u Diora i musi zaczynać wszystko od nowa.
Z pomocą przychodzi Pierre Berge, a raczej jego kasa. Tak myślę sobie, że gdyby nie on, nie wiem czy dziś znalibyśmy w ogóle Yvesa, który miał skłonności autodestrukcyjne. Już pod własnym nazwiskiem kreuje markę, która za parę lat będzie stawiana na równi z Coco Chanel i zrewolucjonizuje damską modę.




I właśnie tego brakuje w filmie. Mody, która stanowi jedynie tło dla miłosnej historii pary kochanków. On go zdradza, potem wraca, znów go zdradza, w odwecie ten go zdradza, etc... Trochę jak w tanich romansidłach, lecz - o dziwo! - cały film się broni. Jest to niebywała zasługa doskonałych zdjęć, które zostały wykonane przez Thomasa Hardemeiera z namaszczeniem, smakiem i są pożywką dla oczu. Nie sposób też nie wspomnieć o muzyce (Ibrahim Maalouf), która zostaje z nami jeszcze długo po seansie. Na uwagę zapracował Guillaume Gallienne wcielający się w Pierre'a Berge. Z ról drugoplanowych pochwała się należy Charlotte Lebon jako Victoire Doutreleau i Nikolai Kinski w roli Karla Lagerfelda. Na deser zostawiłam sobie Pierre'a Niney, nadzieję francuskiego kina, najmłodszego aktora w prestiżowej Comedie Francaise. Szalenie przystojny Pierre kradnie całe show. I choćby z tego względu warto obejrzeć obraz. Aż gęba się cieszy, gdy tak młody chłopak (ma zaledwie 25 lat) gra jak weteran kina. Jest zdumiewający i niezwykle charyzmatyczny. Do roli przygotowywał się miesiącami, pobierał lekcje rysunku, szycia, miał nawet osobistego trenera sportu. W ostateczności zmienił nawet tembr głosu. który do złudzenia przypominał ten Yves Saint Laurenta. Końcowy rezultat wzruszył samego Pierre'a Berge.



Film Jalila Lesperta ma potencjał, ale na chęciach się kończy. Nie wiem czy to obecność Pierre'a Berge na planie, czy z innych powódek temat poszedł w zupełnie inną stronę. Yves żył w niewątpliwie ciekawych czasach, epoce wielkich przemian, sam też stanowił nietuzinkową postać, jednak tego w dziele jest najmniej. Zarys psychologiczny postaci jest potraktowany bardzo powierzchownie, ot zmagania z depresją, trudną naturą i zawirowaniami miłosnymi, wszystko okraszone solidną dawką alkoholu, narkotyków i seksu. Za dużo też Pierre'a w Yvesie, momentami zastanawiałam się czy reżyser jemu nie stawia laurki. Mimo ewidentnie niewykorzystanych możliwości obraz warto zobaczyć. Jest to kameralny dramat, historia miłosna, która wielu może się spodobać, a co najważniejsze zagrana jest na najwyższych tonach. Ale jeśli ktoś powie mi, że jest to źródło wiedzy o modzie, to chyba go wyśmieję. Racja, użyczenie nam oryginalnych kreacji YSL stanowi wielki atut, jednak stanowią one jedynie element scenografii, a przecież za każdą z tych kreacji stoi cała historia: rewolucyjna sukienka trapez z motywem Mondrianowskim, wprowadzenie kobiecych smokingów... Są to przełomowe projekty, które wymagają szerszego komentarza, tak samo jak ososbowość YSL. Zatem, Widzu, jeśli jesteś fashion victim odsyłam Cię do Pret-a-Porter Roberta Altmana, czy Kim jesteś Polly Maggoo Williama Kleina, a ten film potraktuj jako dramat miłosny. Niestety, tylko dramat.

*korekta Magdalena Głowacka
*pics tumblr
Polub Nas na Facebooku