23.12.2013

The 20 best Christmas movies. Part II

W pierwszej dziesiątce znalazły się filmy, których na próżno szukać w gwiazdkowych ramówkach tv, poza jednym naturalnie, który każdy zna na pamięć i bez którego Bożego Narodzenia nie ma. Stare kino ma pewną aurę tajemniczości i magii, która pozwala mi choć na moment przenieść się do innego świata. 3,2,1 start zaczynamy!

10. Miracle on the 34th Street (1947)


Legendarny już film, który przyniósł Edmundowi Gwennowi, odtwórcy głównej roli Krisa Kringle, zasłużonego Oscara. Nowy Jork, przedświąteczna gorączka. Sieć sklepów Macy jak co roku organizuję paradę z okazji Dnia Dziękczynienia. Kris Kringle jest wstrząśnięty tym, że mężczyzna zatrudniony jako św. Mikołaj jest nietrzeźwy. Kierownik wydarzenia - Doris Walker (Maureen O'Hara) przekonuje Krisa by ten zastąpił nieszczęśnika. Mężczyzna okazuje się niesamowicie przekonujący, dzięki czemu dostaje posadę Mikołaja we flagowym sklepie Macy przy 34. ulicy. Nic w tym nadzwyczajnego gdyby nie to, że Kringle usilnie twierdzi, że jest prawdziwym świętym Mikołajem. W jego prawdomówność wierzy córka Doris Susan (przeurocza, młodziutka Natalie Wood). Film ma 66 lat, natomiast temat konsumpcji, nieczystej gry domów towarowych, ogólnej zawiści i zapominaniu o celu Bożego Narodzenia jest ponadczasowy.

9. A Charlie Brown Christmas (1965)


Kocham Charliego Browna, Snoopiego i Fistaszki!!! Czy zasłużył na 9 miejsce?? Nie, z pewnością nie, zdecydowanie nie, ale co mnie to obchodzi skoro to moja lista. Z sentymentu umieściłam ten krótkometrażowy film na tak wysokiej pozycji, ot cała prawda. Gwiazdka Charliego Browna to pierwszy i chyba najbardziej znany film z całej serii. Przeniesienie na ekran komiksu (i to dość specyficznego komiksu) to dość ryzykowne, ale Bill Melendez poradził sobie z tym zadaniem wyśmienicie. Charlie Brown to uroczy fajtłapa, wyśmiewany przez innych. Zbliża się czas Gwiazdki, a wraz z nią rozterki Charliego - nie potrafi on poczuć magii zbliżających się Świąt. W ramach terapii zostaje reżyserem świątecznego przedstawienia, musi też znaleźć najcudowniejszą choinkę...

8. The Man Who Came to Dinner (1942)


Czas Bożego Narodzenia. Egocentryczna osobowość radiowa Sheridan Whiteside (znakomity Monty Woolley) poślizguje się na schodach państwa Stanley- szanowanej rodziny z Ohio. Złośliwie, grożąc im procesami, zatrzymuje się u nich na czas świątecznych wakacji. Uprzykrza życie członkom domu, jednocześnie knując intrygi. Jedyną osobą, która ma za nic sobie jego zachowanie jest jego długoletnia sekretarka Maggie (Bette Davis), która szaleńczo zakochuje się w Bercie dziennikarzu i właścicielu tutejszej gazety. Gdy Sheridan odkrywa, że już nic mu nie dolega, postanawia ciągnąć farsę i zatrzymać przy sobie Maggie, która pragnie się ustatkować...

7. White Christmas (1954)


Białe Święta wbrew dużo mówiącemu tytułowi pojawiają się w filmie na samym końcu... Wróćmy jednak do początku historii. Mamy dwóch piosenkarzy estradowych Boba (Bing Crosby) i Phila (Danny Kaye), którzy po II wojnie światowej występują jako duet odnoszący sukces. Tak całkiem nieprzypadkowo spotykają siostry, które również występują na scenie Betty (Rosemary Clooney) i Judy (Vera-Ellen). Razem wyruszają do Vermont, gdzie odkryją, że miejscowy hotel prowadzi ich były dowódca. Niestety lokal chyli się ku upadkowi. Bob i Phil postanawiają ratować podupadające miejsce wystawiając nowe przedstawienie... Film Curtiza tworzy niesamowity klimat, zresztą jak prawie wszystkie stare obrazy, dajemy się ponieść błogiemu świątecznemu nastrojowi, słysząc w oddali melodyjny głos Crosbiego.

6. Holiday Inn (1942)


Film w klimacie Bożego Narodzenia, choć akcja obejmuje wszystkie amerykańskie święta w roku. Holiday Inn zaczyna się Wigilią i na niej też się kończy. To tu właśnie miała swą premierę oscarowa piosenka Irvinga Berlina White Christmas wykonana przez Binga Crosbiego. Fabuła choć w klimacie Złotego Hollywood zaskakuje mnie intrygą, która wciąga i różni się od typowych musicalowych tematów. Jim (Bing Crosby), Ted (Fred Astaire) i Lila (Virginia Dale) tworzą zespół wokalno-taneczny. Jim zamierza osiąść na wsi z Lilą i prowadzić harmonijne życie z dala od blasku fleszy. Niestety nie wie, że Lila ma inne plany., Skuszona przez Teda sławą i pieniędzmi postanawia zostawić ukochanego. Jim się załamuje, nie rezygnuje jednak ze swych planów i zamieszkuje na prowincji. Szybko jednak dochodzi do wniosku, że to nie taka sielanka, jaką sobie wyobrażał. Decyduje się otworzyć Świąteczną Gospodę i organizować w niej występy. Wraca do Nowego Jorku aby podzielić się swoimi planami ze znajomymi. W lokalu poznaje Lindę... Fred Astaire tańczący w takt wybuchających petard mistrzostwo!!!

5. A Christmas Carol (1938)


Bezapelacyjnie najlepsza i najwierniejsza wersja Opowieści Wigilijnej, a jest ich sporo. Może i nie jest to nie wiadomo jak dobry film, ale wspaniale wprowadza w świąteczny nastrój. Polski tytuł brzmi Decydująca noc. Dickensowską historię wszyscy znamy bardzo dobrze. Jedyne, co może przeszkadzać, to lakoniczne potraktowanie przeszłości Ebenezera. Duch minionych świąt nie za wiele pokazał z jego dzieciństwa, co zapewne miało wpływ na jego zachowanie. Na uwagę zasługuje cudowna scenografia. Nie zostaje mi nic innego jak tęsknić za śniegiem, który byłby uwieńczeniem Wigilii.

4. The Bishop's Wife (1947)


Wszystkie filmy z Carym Grantem oglądam w ciemno, bo choć wybitnie uzdolniony nie był, to posiadał niesamowitą charyzmę i urok, przez co nie mogę oderwać wzroku od ekranu. W Żonie biskupa gra anioła, który pomaga śmiertelnikom w ich problemach. Przechodząc zaśnieżonymi ulicami, jego uwagę przyciąga nieszczęśliwa Julia (Loretta Young), która wpatruje się w wystawę sklepową. Okazuję się, że jej mąż biskup Henry Brougham (David Niven) zapomniał w natłoku obowiązków o rodzinie i zaniedbał swą żonę. Anioł Dudley zjawia się u Henrego by przywrócić jego życiu prawidłowy tor. Wszyscy dookoła są pod silnym urokiem Dudleya. Wszyscy poza biskupem...

3. Home Alone (1990)


Czy komuś ten film się znudził??? Nie sądzę!!!! Kevina oglądam co święta i nie tylko. Ciężko opowiadać o fabule, bo tą chyba każdy zna na pamięć. Jeśli jednak zdarzyłby się ktoś, kto jeszcze nie widział (mam tu na myśli kosmitów)... Ośmioletni Kevin McCallister (Macaulay Culkin) to czarna owca rodziny, gnębiony przez rodzeństwo a w szczególności przez starszego brata Buzza. Na Gwiazdkę pragnie by cała jego rodzina zniknęła. Życzenie się spełnia, lecz sielanka nie trwa długo, bo w okolicy grasują złodzieje... Ten film jest nieśmiertelny!!

2. Meet Me in St. Louis (1944)


Obraz Minnellego ocieka lukrem i słodkością, mimo to wcale nie czuję mdłości. Chcę coraz więcej!! Spokojną egzystencję rodziny Smithów rujnuje wiadomość o rychłej przeprowadzce do Nowego Jorku. Nikogo nie zachwyca wielkomiejskie życie z dala od bezpiecznego i prężnie rozwijającego się St. Louis. Dzieci są załamane, każdy robi dobrą minę do złej gry by nie sprawiać przykrości ojcu. Esther (przecudowna Judy Garland) zakochuje się szaleńczo w Johnie, chłopaku z okolicy, nie wyobraża sobie opuścić miasto i pognać ku niejasnej przyszłości... W tym sentymentalnym filmie wszystko jest genialne! Legendarne Have Yourself a Merry Little Christmas wykonywane przeszywającym głosem Judy (tylko w jej wykonaniu mogę słuchać tej piosenki, w żadnym innym nie brzmi tak pięknie), aktorstwo, scenografia, która nastraja nas świątecznie: śnieg, zaspy, zaprzężone wozy, idealnie ulepione bałwany, lodowisko...ah...St. Louis jawi się jako Raj, ostoja, do której każdy z nas podąża, gdzie wszystko jest idealne, nawet te bałwany. Czego chcieć więcej w Boże Narodzenie?

1. It's a Wonderful Life (1946)


To nie tylko najlepszy (według mnie naturalnie) film na Gwiazdkę, ale jeden z najlepszych w historii kina. Frank Capra potrafi chwycić za serce, a tym filmem przebił samego siebie. Obraz opowiada historię George'a Baileya (znakomity James Stewart), który posiadał wielkie marzenia. Nie chciał być zwykłym człowiekiem, pragnął się uczyć, podróżować, poszerzać horyzonty, osiągnąć więcej niż przeciętny człowiek. Niestety życie pisze swój własny scenariusz... W pewną wigilijną noc załamany George postanawia popełnić samobójstwo. Z pomocą przychodzi jego Anioł Stróż, który pokazuje mu życie, gdyby nigdy się nie narodził... Przygotujcie sobie chusteczki, gdyż ciężko powstrzymać łzy. Jeden z najbardziej krzepiących filmów jakie kiedykolwiek widziałam, wprowadzi Was w niesamowitą atmosferę świąt.

*korekta: Magdalena Głowacka
*pics: tumblr

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz