31.10.2013

Trick or treat part II

Rosemary's baby (1968)
Tym razem pod lupę bierzemy film absolutnego geniusza Romana Polańskiego. W przypadku wcześniejszych horrorów, które Wam polecałam tu sprawa wygląda inaczej. Nie ma prostej fabuły, roi się od symboliki, historia wokół filmu też jest szalenie interesująca. Wszak obcujemy z mistrzem, więc i film jest najwyższych lotów. Nawet jeśli nie znacie twórczości Polańskiego (udam, że tego nie napisałam) to Dziecko Rosemary z pewnością kojarzycie. Polański łączy funkcję reżysera i scenarzysty, ekranizuje wydaną jedynie rok wcześniej powieść grozy Iry Levina pod tym samym tytułem.


Do budynku Bramford (fikcyjna nazwa, w rzeczywistości The Dakota Building) wprowadza się młoda para: Rosemary (Mia Farrow) i Guy (John Cassavetes) Woodhouse. Chcą zacząć nowy etap w życiu. On jest aktorem, który nie może przebić się w środowisku, ona pobożną dziewczyną, która jest odzwierciedleniem naiwnego społeczeństwa lat 50./60. Poznają uroczych, lekko ekscentrycznych staruszków: Minnie Castevet (Ruth Gordon) i Roman Castevet (Sidney Blackmer). Pod ich opieką znajduje się dziewczyna, którą Rosemary poznaje podczas wizyty w pralni, jej uwagę przykuwa tajemniczy wisior, który podarowało jej małżeństwo. Jakiś czas potem nowa znajoma ginie, rzekomo popełniwszy samobójstwo (budzi to wątpliwość Rosemary, przecież dziewczyna była taka szczęśliwa...).
Państwo Castevet zapraszają młodą parę na obiad. Rosemary czuje się nieswojo w ich towarzystwie w przeciwieństwie do męża, którego kariera za sprawą serii sprzyjających zdarzeń nabiera tempa. Staruszkowie są coraz bardziej nachalni, wypytują o wszystko, zjawiają się w mieszkaniu Woodhouseów o różnych porach dnia, w pewien sposób zaczynają osaczać biedną dziewczynę. Problemu nie widzi Guy, który często przesiaduje w towarzystwie sąsiadów. Podczas jednej z wizyt Rosemary dostaje w prezencie amulet z kwiatem Tannisu - ten sam, który nosiła dziewczyna spotkana w pralni. Ma rzekomo przynieść jej szczęście. Kilka dni potem Guy oświadcza, że powinni mieć dziecko...


Zwróćmy uwagę na scenę otwierającą i finałową. Widzimy obraz Nowego Jorku, miejsca wielokulturowego, anonimowego, gdzie człowiek żyje w szybkim tempie. Minuta i 25 sekund, wyłania nam się legendarny apartamentowiec The Dakota Building, w filmie przemianowany na Bramford. Oko kamerzysty wodzi nas po ekskluzywnej dzielnicy Upper East Side na zachodnim brzegu, przy 72St. w pobliżu Central Park. Budynek robi wrażenie swym rozmachem, jest w nim też coś niepokojącego, co przyciąga i hipnotyzuje. W filmie mówi się o nim jako miejscu, gdzie doszło do dziwnych zdarzeń, związanych prawdopodobnie z okultyzmem. W rzeczywistości jego historia jest jeszcze ciekawsza. Był miejscem artystycznej elity Nowego Jorku, tu pomieszkiwały takie nietuzinkowe osoby jak: Lauren Bacall, Rex Reed, Yoko Ono, Judy Holliday, John Lennon...Ten ostatni kilka lat po premierze Dziecka Rosemary w 1980 roku został zamordowany pod głównymi drzwiami Dakoty. Zainteresuje Was z pewnością, że pierwszym właścicielem był Edward S. Clark- współzałożyciel fabryki, gdzie produkowano dobrze znane i do dziś popularne maszyny Singera.


Dzieło Polańskiego wychodzi pod koniec lat 60. Społeczeństwo amerykańskie budzi się po okresie wojny, widać zmorzone zainteresowanie reklamą, filmem, telewizją. Środki masowego przekazu wpływają na postrzeganie świata przez Amerykanów. Kraj staje się symbolem konsumpcjonizmu. Z jednej strony mamy do czynienia z pozornym spokojem i harmonią, z drugiej obserwujemy walkę zbrojeń, Zimną Wojnę. Amerykanie prowadzą walkę z Kubą, ZSRR, Chinami etc... Trwa wojna w Wietnamie, która skutecznie łamie ducha amerykańskich żołnierzy, nadszarpuje ich pewność siebie i wiarę. Powracający cierpią na "syndrom wietnamski". Ludzie mają dość pozornego spokoju i niepewności. 
Lata 60... Pierwszym chrześcijańskim prezydentem zostaje John Fitzgerald Kennedy. Atmosfera konspiracji, szpiegostwa (hmm skąd my to znamy?), tajnych agentów i misji specjalnych. Ludzie dzielą się na tych, którzy wyglądają jak z reklamy płatków śniadaniowych i tych, którzy nie mogą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. I właśnie im z "pomocą" przychodzą tajne stowarzyszenia. Tak jak ich przodkowie zaczynają zabawy w okultyzm, czarną magię, szatana, wszystko zaprawione solidną dawką alkoholu, LSD, marihuany, heroiny i wszystkiego, co rzekomo ma Cię uwolnić od tej męki na Ziemi i odnaleźć drogę do oświecenia. Sekty składają się z wykształconych, nieprzeciętnie inteligentnych jednostek, ich korzenie też nie są bez znaczenia - im wyższe stanowisko zajmujesz w hierarchii tym prędzej przekonasz do siebie "zbłąkane owieczki". Dziecko Rosemary jest zatem pewnym odzwierciedleniem panujących nastrojów i lęków. I to właśnie przeraża w tym filmie. Wariata z kosą na próżno tu szukać, demonów, duchów (pojawiają się tylko w scenie płodzenia szatana, sennych wizji Rosemary i naturalnie na końcu w kołysce...). Historia jest ukazana tak jakby każdy z nas mógł podobnej doświadczyć. Rosemary jest przedstawicielem tej naiwnej strony społeczeństwa, bogobojna, cichutka, jej mąż natomiast to człowiek o zachwianej równowadze psychicznej (niepowodzenie aktorskie) szukający pomocy. I właśnie wtedy pojawiają się oni: Państwo Castevet. Szanowani, inteligentni ludzie. Musimy sobie zdawać sprawę, że do biednych również nie należą skoro zamieszkują jedną z najbardziej renomowanych dzielnic. Posiadają więc status społeczny i ogólne poważanie wśród ludzi z wyższych sfer. Aż dziwne, że wspólnota budynku zgodziła się przyjąć do siebie Woodhouseów (w Nowym Jorku zamieszkanie w tak prestiżowej okolicy graniczy z cudem, po pierwsze musisz posiadać znaczącą gotówkę i pozycję, potem wspólnota infiltruje Cię na wszystkie strony i decyduje czy będziesz do nich pasować). Castevetowie to nikt inny jak sekta, czarownice we wspólczesnym wydaniu, mają wpływy dosłownie wszędzie. Guy zaprzedaje duszę diabłu za cenę kariery, obiecując, że Rosemary wyda na świat dziecko szatana.


Warto też zwrócić uwagę na scenę w poczekalni u doktora Sapirsteina, należącego do sekty. Rosemary sięga po autentyczny Time Magazine z kwietnia 1966, okładka prowokacyjnie krzyczy "Czy Bóg nie żyje?". W tym samym miesiącu i roku w Stanach Zjednoczonych powstaje Kościół Szatana. To pogłębia nasze uczucie ogarniającego zła i dowodu, że film filmem, ale to właśnie dzieje się na naszych oczach. Nie trzeba zresztą daleko szukać, cały współczesny show biznes karmi tych mózgopraczy, a oni odwdzięczają się im bransoletkami na nadgarstki...To, co wtedy było rodzącym się złem (i niezłym pomysłem na interes życia), dziś jest na porządku dziennym. Na ogromne brawa zasługuję muzyka Krzysztofa Komedy. Spokojna, psychodeliczna z niesamowicie delikatnym głosem Mii Farrow. Zyskała status kultowej. Kompozytorowi wróżono wielką karierę, niestety rok po przybyciu do Stanów zmarł w nieszczęśliwym wypadku. Wydarzenia, które będą miały miejsce w 1969 jedynie przypieczętują sukces i nadadzą nowy tor i znaczenie dziełu Romana. Sharon Tate - żona Polańskiego -zostanie bestialsko zamordowana wraz z innymi 4 osobami (w tym Wojciechem Frykowskim). Kobieta była w ciąży, para spodziewała się syna. Za to makabryczne morderstwo odpowiedzialna jest rodzina Mansona- hipisowska sekta. Nagłośnienie sprawy Mansona, słynnego Zodiaka powoduje postrzeganie dzieci kwiatów jako bandy dzikusów i psychopatów, było to pośrednią przyczyną upadku tej kultury. Film można oglądać bez szerszej interpretacji jednak gdy tylko zwrócimy uwagę na okres powstania i rewolucję sekt, tajnych syndykatów, uświadamiamy sobie, że to dzieje się tu i teraz, nie ma znaczenia w jakim wieku, dekadzie żyjesz - zło czai się wszędzie i nie pozwoli o sobie zapomnieć.



Wioska przeklętych (1960)
Film Wolfa Rilla ma niesamowity klimat i - choć historię znam na pamięć - za każdym razem "łapię się" na tym, że oglądam go od początku do końca. Zasługą jest niezaprzeczalnie psychodeliczna aura i magia biało-czarnego obrazu. Horror science-fiction został wyprodukowany na fali zainteresowania UFO, podbojem Kosmosu, wyprawy na Księżyc. Pewnego razu angielskie miasteczko Midwich zapada w sen na kilka godzin. Po tym czasie kilka kobiet rodzi dwanaścioro dzieci, które wyglądają niemalże identycznie: mają platynowe włosy, świdrujące spojrzenie i poważne miny. Z czasem okazuje się, że lepiej nie zadzierać z nimi, nawet rodzice muszą kontrolować swe wychowawcze zapędy. Doktor Gordon Zellaby (bardzo dobry George Sanders) szuka sposobu aby unicestwić nieludzkie istoty. Problem w tym, że one czytają w ludzkich myślach...



korekta: Magdalena Głowacka
pics:tumblr

5 komentarzy:

  1. Love it

    http://www.facebook.com/AmandaChicFashionRoomLounge?ref=hl
    twitter & instagram : @fashionrlounge
    Fashion room lounge

    A chic kiss ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze zdjęcie pochodzi z remake'u Carpentera, tyle że jest w czerni i bieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej racja, mój błąd, dzięki za informację zaraz zmienię :)

      Usuń
  3. I do not even know how I ended up here, but I thought this post was great.
    I do not know who you are but definitely you're going to a
    famous blogger if you aren't already ;) Cheers!


    Feel free to surf to my page :: CT limo

    OdpowiedzUsuń
  4. Excellent post. Keep posting such kind of info on your page.
    Im really impressed by your blog.
    Hello there, You have done a fantastic job. I'll certainly digg it and for
    my part suggest to my friends. I'm confident they will be benefited
    from this site.

    Also visit my web blog; Dating Sites (Http://Bestdatingsitesnow.Com)

    OdpowiedzUsuń