29.07.2013

Refleksje kinowe 2...

Do napisania tego posta zainspirowała mnie ostatnio przeprowadzona rozmowa. Na jaki temat? Hm...filmowy naturalnie. Dyskutowałam o horrorach i ogólnie o znaczeniu kina. Uważam, że kino jest niesprawiedliwie zsuwane na margines. W szkole mamy sztukę (z historią sztuki to nie ma nic wspólnego...), zajęcia techniczne (brak umiejętności manualnych zawsze powodował, że nie znosiłam tego przedmiotu) i muzykę. A co z filmem?! Ledwo napomknie się na języku polskim lub kulturoznastwie o kinie, nie zagłębiając się w jego historię. Miałam szczęście, że trafiałam na nauczycieli, którzy wychodzili poza zakres swoich obowiązków i próbowali co nieco powiedzieć o filmie (tu wielki ukłon w stronę nauczycielki polskiego z podstawówki i gimnazjum). W liceum na historii nauczycielka, która zauważyła moją pasję prosiła na lekcjach o komentarz filmowy do danego wydarzenia historycznego. Ah! Byłam w swoim żywiole!
Wracając do kwesti ignorowania X muzy... Przeglądając fora internetowe, bulwersuje mnie, gdy czytam jak na temat filmu wypowiadają się "spece". Jak można napisać bzdurę typu "nie wytrzymał próby czasu"??!!! Czy o Mona Lisie Leonarda da Vinciego to samo powiemy? Nie, przecież to dzieło, o tym się nie dyskutuje. No tak, a stare kino można obrażać do woli! Hulaj dusza piekła nie ma! Brak edukacji w tym zakresie jest przerażający! Wyrastają kolejne pokolenia, które o kinie nie mają bladego pojęcia. Zabierają głos, uważają się za znawców, krytykują stare filmy: że niemodne, czarno-białe (jaki durny powód!), brak akcji, to ma być horror? a gdzie krew i trupy?!
Piszę o tym, bo "zagotowałam się" jak usłyszałam, że Dziecko Rosemary (Rosemary's Baby 1968) Romana Polańskiego to słaby horror i zapewne wpłynął na to fakt, że powstał daaaawno temu, nie to co dzisiejsze filmy... Postawmy sprawę jasno, twórczy okres w historii kina skończył się raz na zawsze w okolicach roku 2000. Dziś mamy jedynie powielanie pewnych tematów (odnoszę się bardziej do kina popularnego, komercyjnego, kino niezależne, artystyczne to zupełnie inna kwestia), wszystko jest odzwierciedleniem przeszłości/ przyszłości, oczywiście istnieją poszczególni filmowcy, którzy wybijają się kreatywnością na tle ludzi (celowo nie nazywam ich twórcami, reżyserami... etc.), którzy żerują na głupocie i infantylności społeczeństwa, lecz tania sensacja nie pozwala im zaistnieć w świadomości człowieka na dłużej.


Stare kino odchodzi do lamusa... Pisząc to serce mi się kraja. Nawet filmy z lat 80. muszą walczyć o swoją pozycję! I nie mam na myśli kina ambitnego, raczej te klasy B. Jak to jest możliwe aby jakiś tam Zmierzch (nie znam tytułu i celowo nie sprawdzam, chodzi o film o wampirach) kreował nasze poczucie smaku filmowego. Na tym mają wyrosnąć kolejne pokolenia filmowców??!!! (w tej chwili chyba mam zawał). Kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu, że Polański może być "za stary" na dzisiejsze gusta filmowe??
Idąc za mądrością mojej mamy wszystko zaczyna się od domu rodzinnego. Ja wychowałam się na Shirley Temple, Charlim Chaplinie, Louisie de Funes, Audrey Hepburn. Moja prababcia zaraziła mnie miłością do Alfreda Hitchcocka. Pamiętam popołudnia po szkole, gdy razem z nią zasiadałam w salonie i oglądałam Psychozę, Ptaki (ale miałam fobię, do dziś nieswojo czuję się przy gołębiach). A jakie wspomnienia filmowe będzie miała współczesna młodzież? Telewizja lekceważy stare kino, emituje je najczęście o 2 w nocy (tak, tym jedynym widzem jestem ja). Zgoda, czasem "leci" Louis de Funes, ale to ze względu na stare pokolenie. Media dostosowują się do odbiorcy, czyli stają się z każdym rokiem coraz bradziej ogłupiałe.


Jest tak wiele remake'ów kultowych filmów, że to zaczyna przypominać plagę. Genialny Footloose (1984) z Kevinem Baconem, przerobiony w 2011 gdzie wieje tandetą i zażenowaniem. Sława (1980) Alana Parkera, którą oglądałam jako dziecko i marzyłam o wyjeździe do Nowego Jorku też doczekała się niechlubnego powrotu po latach, a dokładnie w 2009 roku. Czy naprawdę dzisiaj trudno obejrzeć film, który dla wielu jest nadszarpnięty zębem czasu?? Do kiedy filmy mają datę ważności? Czy jestem zatem widzem, który smakuje w przeterminowanej kinematografii? Chyba tak... Świeże produkty, jakie oferuje nam dziś kino, są zazwyczaj trudne do przełknięcia, mój żołądek miałby problem ze strawieniem filmopodobnych wyrobów. Jaki sens ma produkowanie obrazu, który powstał wiele lat temu? Czy rzeczywiście bez ulepszeń typu 2D, 3D, i Bóg wie czego jeszcze typowy konsument nie jest w stanie usiedzieć minuty w kinie?!


Nie sądze by kino się zmieniło, jedynie może nadal podążać ku artystycznej zagładzie i "edukowaniem" ludzi, którzy o kinie nie mają bladego pojęcia a wypowiadają się w tak dla mnie znaczącej kwestii. Jednak nawiązując do początku moich rozważań... Wspomniałam już Dziecko Rosemary Romana Polańskiego... Kłóciłam się i broniłam tego dzieła, które dla wielu jest dziś niezrozumiałe (aaaa!!!!). Roman Polański to chyba największy dla mnie żyjący reżyser i negowanie go w jakikolwiek sposób jedynie nakręca mnie do mówienia o kinie jeszcze więcej... Można powiedzieć, że odniosłam swój mały sukces... Przekonałam osobę, która podchodziła do tego obrazu dość sceptycznie i mówiła o wyższości takich filmików jak Paranormal Activity nad Dzieckiem Rosemary. Nie trudno sobie wyobrazić moją frustrację. Wyglądało to mniej więcej jak desperackie egzorcyzmy i chęć nawrócenia człowieka na prawidłową ścieżkę filmową. I... Udało się!!!  Nie tylko przekonałam do tego filmu, ale zaintrygowałam samą osobą Polańskiego!!! Jestem takim filmowym Don Kichotem, który porywa się z kuszą na wiatraki, ale właśnie to sprawia taką ogromną radość, gdy człowiek pozbawiony gustu zaczyna rozumieć to, co do niego mówię. Piękno kina, jego prawdziwe znaczenie, odkrywanie nowych tajemnic to jest cała magia! Film może kiedyś doczeka się osobnego przedmiotu w szkole, a młodzież stanie się wrażliwa na poetykę kina, jednak jest to pracochłonny proces, a dzisiejszy świat nie jest na to gotowy. Nadal, więc będę nawracać poszczególne jednostki, jestem to winna staremu kinu...

korekta: Magdalena Głowacka
pics: tumblr

2 komentarze:

  1. i love love this :)

    x

    natalieoffduty.blogspot.com

    Natalie Off Duty

    OdpowiedzUsuń
  2. I have read so many articles or reviews about the blogger lovers
    however this article is really a pleasant post, keep it up.



    my site - FaustoZVincik

    OdpowiedzUsuń