20.06.2013

Refleksje kinowe...

Niesamowicie przygnębiła mnie informacja o śmierci Jamesa Gandolfiniego. Za każdym razem, gdy słyszę tak smutną nowinę na kilka dni odrywam się od świata i popadam w zadumę.Towarzyszy mi przez pewien czas refleksja o kondycji kina i gwiazd, których już nie będę miała przyjemności poznać. Pamiętam jak nie mogłam pogodzić się z odejściem Dennisa Hoppera. Śledziłam jego zmagania z chorobą i miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Hopper był jednym z idoli mojego dzieciństwa i wielką miłością. Od Buntownika bez powodu, Olbrzyma, gdzie powierzono mu już znaczącą rolę u boku Jamesa Deana, po genialny Easy Rider, gdzie nie tylko zagrał pierwszoplanową rolę, ale również odpowiedzialny był za reżyserię i scenariusz. Zawsze mitologizuję charyzmatyczne osobowości i w tym przypadku nie było inaczej. Stał się dla mnie uosobieniem wolności, niezależności, szalonego artysty przemierzającego na motorze Stany Zjednoczone. Jako Frank Booth w Blue Velvet (1986) Davida Lyncha utwierdził mnie w przekonaniu, że moje uczucia w stosunku do niego nie są przypadkowe i chwilowe. Odkąd pierwszy raz ujrzałam go na ekranie zapragnęłam go spotkać i powiedzieć mu jak bardzo go cenię. Oprócz genialnych ról, Dennis ma na swoim koncie filmy, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Z szacunku do niego nie mam zamiaru wymieniać tytułów. Serce mi krwawiło, bo nie rozumiałam powódek jakimi kierowali się producenci, reżyserzy obsadzając go w takich szmirach...


Od wielu lat żyję w ciągłym strachu...Świadomość rychłej śmierci towarzyszy mi codziennie, ot taka fobia...Boję się, że nie zdąże spotkać wszystkich ludzi, których podziwiam. Na mojej liście znajdują się prawie sami reprezentanci X muzy i kilku artystów ze świata malarstwa, muzyki, mody etc...Dobrze wiem, że nie ma sensu odkładać pewnych rzeczy na później, bo jutro może nigdy nie nastąpić. Numerem jeden od wielu lat jest Roman Polański, chyba największy żyjący reżyser. Żadne słowa nie są w stanie wyrazić mojego podziwu do niego. Wszystko się zaczęło gdy pewnego dnia zobaczyłam jako mała dziewczynka kadr z Dziecka Rosemary, nie wiem dlaczego, ale zdjęcie Mii Farrow na tyle mnie zaintrygowało, że postanowiłam obejrzeć film. Tak... no to się naoglądałam. Rodzice kategorycznie zabronili mi zobaczyć horror, tłumacząc, że jest zbyt drastyczny dla mnie. Jako osoba uparta i zafascynowana kinem, postanowiłam zrobić na przekór. Tak więc pierwszą styczność z twórczością Romana Polańskiego miałam...przez dziurkę od klucza. Musicie wiedzieć, że kiedyś internet był rzadkością (jak to dziwnie brzmi) i całą wiedzę mogłam zdobywać z tego, co usłyszałam od innych. Mam takie szczęście, że moi rodzice posiadają ogromną wiedzę o polskim kinie. Nie było sensu walczyć z moją pasją i bardzo szybko dowiedziałam się wszystkiego o moim ukochanym reżyserze. Babcia natomiast opowiedziała mi jego bolesną historię i w krótkim czasie zapoznałam się z dokumentami na jego temat. Moim największym marzeniem jest odbycie rozmowy z Romanem Polańskim o filmach, które go fascynują. Kiedyś Dustin Hoffman opowiadał u Jamesa Liptona jak udało mu się porozmawiać z Laurencem Olivierem u schyłku jego życia. Był tak wzruszony, że wywiad trzeba było przerywać i wciąż zaczynać od nowa. Zapewne gdybym ja spotkała swojego mistrza trzeba byłoby mnie wprowadzić na lekach uspokajających i nie wiem czy słowo "rozmowa" nie było by wyolbrzymieniem, bo jako osoba nieśmiała miałabym problem z przedstawieniem się. Jednak nie daję za wygraną i wiem, że kiedyś nadejdzie taki dzień kiedy choć przez chwilę uda mi się zamienić słówko z Polańskim.



*pics: tumblr
*korekta: Magdalena Głowacka












2 komentarze:

  1. It's actually a great and helpful piece of information. I am glad that
    you just shared this helpful info with us.
    Please keep us informed like this. Thanks for sharing.



    Feel free to visit my website quest bars

    OdpowiedzUsuń
  2. Amazing! Its truly remarkable article, I have got much clear idea about from
    this paragraph.

    Review my blog ... free music downloads (twitter.com)

    OdpowiedzUsuń