17.06.2013

Over the rainbow...

(ph. Katarzyna Jankowska/ second-hand bag, skirt, Lanvin scarf, I am necklace, sunglasses,bracelet, Camaieu blouse, New Yorker, Mango rings, www.czasnabuty.pl shoes)

Moja prababcia- wielka dama, elegantka i ... dusza artystyczna od maleńkiego starała się wpoić mi zasadę, że najważniejsza jest klasa i szyk. Codziennie miała starannie ułożone włosy i obowiązkowo czerwoną szminkę. Francuski styl był na porządku dziennym, gardziła wszystkim co sztuczne i plastikowe. Niestety, ku jej wielkiemu zaskoczeniu nie przejawiałam zainteresowania modą. Byłam akurat w trakcie fascynacji filmem Brzdąc (od niego zresztą zaczęła się cała obsesja kinem, ale to innym razem...) i moim guru stał się...Jackie Coogan. Moja mama twierdzi, że byłam najpiękniej ubranym dzieckiem, moje szafy pękały w szwach od nadmiaru ślicznych sukienek i spódnic, ale gdy tylko zaczęła mi pozwalać na samodzielne dobieranie strojów stawałam się kloszardem, połączeniem: Chaplina z owym brzdącem.
Miałam ulubiony zestaw obowiązkowy: sprany, różowy t-shirt z Myszką Mickey i legginsy, mogłam go nosić bez przerwy, jednym słowem wyglądałam jak dziad.
Nie omieszkałam utrwalić go na zdjęciach z przedszkola i tym samym niemalże przyprawiłam mamę o zawał serca ( stroju na wf też zapominałam zabierać akurat jak były zdjęcia, więc w pamięci potomnych zostanę zapamiętana jako dziewczynka ćwicząca w majtkach i podkoszulku).


Szybko jednak porzuciłam pomysł zostania włóczęgą na rzecz "wytwornego świata". Na ekranie zobaczyłam Judy Garland w Czarnoksiężniku z krainy Oz (1939) i zapragnęłam być jak ona. Wraz z nią pojawiły się największe gwiazdy tamtych lat: Elizabeth Taylor (wielbię!), Vivien Leigh, Gloria Swanson...Pierwsze próby ujarzmienia spódnicy były ciężkim przeżyciem, czułam się jak słoń w składzie porcelany, trudność sprawiało mi wspinanie się na drzewa ( po co ja wogóle tam wchodziłam, skoro nigdy nie potrafiłam zejść?! ) i nagle w zastraszającym tempie ubrania zaczęły znikać... Należę do tej grupy "farciarzy", którzy potykają się o własne nogi na prostej drodze, wywracają się w środku centrum handlowego ku uciesze gapiów, a wyjście z psem na smyczy przy krętych schodach i odstającym gwoździu może być nie lada wyzwaniem...Łatwo się domyślić, że przy tak intensywnym użytkowaniu potrzebowałam wciąż nowych ubrań. Mania posiadania wielkiej szafy towarzyszy mi do dziś, w końcu ciuchy tak łatwo zniszczyć...Jednym z moich ukochanych elementów jest spódnica, dopasowana, podkreślająca talię. W połączeniu z niewysokimi obcasami i krótkim sweterkiem na myśl przywodzą mi heroiny ze " złotych lat Hollywood " przechodzące się popołudniami po Sunset Boulevard ...




*korekta: Magdalena Głowacka





1 komentarz:

  1. Jesteś bardzo fotogeniczna;) i do tego świetnie wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń