10.06.2013

James Dean. Fairmount. (część 2.)

Dotarliśmy do roku 1940, który nakreśli przyszłą drogę Deana...
Mildred w ostatnim czasie podupadła na zdrowiu, częściej przebywała w swoim pokoju niż towarzyszyła Jimmiemu podczas wspólnych zabawach. Chłopiec stawał się podejrzliwy, marazm był szalenie niepokojący...
Jednak strach opanował serce malca na dobre, gdy na twarzach rodziców zobaczył wyraz przerażenia i niemocy...Tak, Mildred Dean miała raka. Światło matki gasło każdego dnia coraz bardziej. Zdesperowany James prowadził rozmowy z Bogiem, dokonywał wielu przyrzeczeń by zachować matkę przy życiu. Jeszcze bardziej nasiliły się koszmary senne. Nokaut nastąpił wraz z przybyciem babci - Emmy Dean.
Jej przyjazd pozbawił go doszczętnie złudzeń, to już było pewne na nic zdadzą się prośby i umowy. Mildred umierała na oczach Jamesa, osoba, która go stworzyła na własne podobieństwo, odchodziła z jego życia na zawsze...Chłopiec czuł się winny, tyle razy przecież złorzeczył na nią, a teraz jego groźby się urzeczywistniają. Czy to przez niego Mildred odchodzi? Zapewne będzie tak sądzić do końca swych dni.
I to będzie stanowić jego główne źródło buntu...,ale nie do końca. Tak, jak ostatnio wspomniałam, James wchodzi w wiek, w którym potrzebuje kontaktu z ojcem. W tak ciężkich chwilach ich więź mogłaby stać się niesamowicie silna, jednak nigdy do tego nie dojdzie...

    Rebel Without a Cause (1955, Nicholas Ray) źródło zdjęć

Światło Mildred zgasło. Co z Deanem? Babka zadecydowała za niego. Przeprowadzka do Fairmount w Indianie, w rodzinne strony matki. Winton pragnął zatrzymać syna przy sobie, lecz Emma Dean była nieustępliwa i postawiła na swoim. Kolejny raz odrzucony i to przez swojego ojca. James nie mógł się pogodzić, że ten nie walczył dość mocno o niego i w taki łatwy sposób porzucił go na pastwę losu tak naprawdę obcym ludziom.
Natłok zdarzeń występujacych jedno po drugim przytłoczyły Wintona, zrobił to, co w danej chwili uważał za słuszne...
Fairmount, malownicze miasteczko pośród pól kukurydzy. Miejscowi mówią, że to dobre miejsce na wychowanie dzieci, kraina, do której się wraca by nabrać sił na dalszą drogę. W owym czasie do mieściny prowadziły dwie drogi: autostrada i kolej (dziś z racji niesamowitej popularności zapewne można dotrzeć tam z każdej strony). James siedział w jednym z wagonów zanurzony we własnych myślach, miał chwile, gdy wydawało mu się, że matka żyje, przecież jedzie tym samym pociągiem...Razem jadą odkryć nieznane...Ciało Mildred Dean spoczęło w Fairmount w Park Cemetery.


" W tym chłopcu było coś, co trudno spotkać u innych chłopców "- powiedział właściciel szkółki ogrodniczej w Fairmount, którego łączyło z Jamesem podobne poczucie humoru. Mężczyzna dobrze znał rodzine Deanów, cieszyli się powszechnym szacunkiem, słynęli z umiejętności opowiadania ciekawych historii, każdy wyróżniał się jakimś talentem. Niestety, prowadzenie farmy nie szło im najlepiej. James był drobnym dzieckiem, o dziwnym i przenikliwym spojrzeniu. Jego oczy - jak mawiała Adeline, nauczycielka z kółka teatralnego - potrafiły ukazać idealne wrażenie, były czynnikiem, który go wyróżniał na tle pozostałych, nimi ukazywał swe cierpienie. Jego sylwetka była zawsze zgarbiona, wyraz jego twarzy smutny, głowę miał lekko pochyloną - wyglądał jakby na swoich plecach niósł krzyż, krzyż doświadczeń.
Ta poza będzie potem masowo powielana przez rozhisteryzowaną rzeszę fanów. 
Pojawił się problem. Gdzie mały Jimmy ma zamieszkać? U dziadków było mało miejsca, całej rodzinie od strony matki i ojca nie powodziło się najlepiej. Dziecko to odpowiedzialność, trud wychowania. Siostra matki - Ortense podjęła się wyzwania. Dla wujostwa Winslowów była to ogromna radość, chcieli go wychować jak własnego syna. I tak James Dean dołączył do obsady, składającej się z ciotki Ortense i jej męża Marcusa (była jeszcze Joan - córka Winslowów, potem urodził się Marcus Junior). Trudno było do niego dotrzeć, z każdą próbą zbliżenia się, wujkowie napotykali mur. W początkowym okresie "nowi rodzice" byli niezwykle życzliwi, zamienili nawet własną sypialnię na pokój dla chłopca. Robili wszystko by zaspokoić jego potrzeby i wynagrodzić trudne przeżycia. Marcusowi marzyły się sukcesy sportowe Jamesa. Oczyma wyobraźni widział, jak chłopak staje się gwiazdą baseballu, koszykówki...Co poniekąd okaże się prorocze. Z czasem stawali się sobie coraz bardziej bliscy, jednak Dean nie był w stanie otworzyć się przed nikim, co potęgowało jego samotność.
Problemem był on, ten który skazał matkę na śmierć, który w momentach szału i złości wypowiadał najgorsze myśli...

    James na motorze, ok.1940, zdjęcie sąsiada, mieszkającego obok rodziny Winslow. źródło zdjęcia



Koniec części 2.  

*korekta: Magdalena Głowacka









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz