19.06.2013

James Dean. Dojrzewanie. (część 3.)

Jimmy mieszkał już od jakiegoś czasu u Winslowów. Zdążył na tyle poczuć się naturalnie, że pewnego razu nazwał Ortense "mamą". To jedynie pogarszało jego stan, czuł, że zdradził swoją biologiczną matkę...Miał bardzo dobry kontakt z Marcusem, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że ich relacje były bardziej zażyłe niż ciotki z Jamesem. Jednak wuj nigdy nie doczekał się nazwania go "ojcem". Aktor do końca marzył, że Winton po niego wróci i będą mogli naprawić stracony czas. Wizyty taty nie były zbyt częste, mężczyzna miał odpowiedzialną pracę w szpitalu, a koszty podróży nie zaliczały się do najtańszych. Gdy nadchodził utęskniony dzień, na Jimmiego zawsze czekało rozczarowanie. Winton oddalał się od syna. Podczas pobytów w Indianie bardziej zajmowały go rozmowy z rodziną niż kontakt z dzieckiem. Całą rozpacz i odtrącenie Dean przelewał na papier. Jego pamiętniki pełne były bolesnych wspomnień, nostalgii za Mildred, chęcią przypodobania się ojcu. Było coś jeszcze. Sugestywne obrazki odzwierciedlające stan ducha, na których ukazywały się dzieci, ich matki, zawsze zawierały jakiś osobisty komentarz, fragment kołysanki...Znajdowała się tam jeszcze jedna ciekawa rzecz, orchidea namalowana przez Jimmiego, cudowna i...zwiędła. Młodzi, piękni...nic znaczymy w obliczu śmierci...

James Dean photographed by Roy Schatt, 1954.

Powtórny ożenek ojca dobił Jamesa. Rozwiał złudzenia i utwierdził go w przekonaniu, że jest niechciany. Miał wizję kobiety, która przejmuje rolę jego matki, nosi jej ubrania, śpi w jej łóżku, porusza się po ich domu w Kalifornii. Wszelkie nadzieje jakie jeszcze żywił na powrót zostały zaprzepaszczone bezpowrotnie. Sny o matce, jej grobie nękały biedaka. 
Postanowił udowodnić na przekór całemu światu, że osiągnie więcej od reszty, że stanie się kimś... Jimmy był średnim uczniem, nie wyróżniającym się na tle reszty. Wyrażał zamiłowanie do sportu i w tym kierunku
podążał. Uwielbiał adrenalinę, która wyzwalała się podczas zawodów, mimo to udawał obojętnego na sukcesy, jakby mu nie zależało, mimo, że pragnął robić wrażenie; to samo powie kilka lat później Elia Kazan-porażony jego talentem, gdy podczas przesłuchań do Na wschód od Edenu, James Dean będzie niewzruszony, choć jego oczy odzwierciedlać będą podniecenie. Uwielbiał imponować.
W wieku ok. 15 lat zakupił swój pierwszy motor, za sklepem samochodowym odbywały się wyścigi. Pewnego razu "wparował" na tor i prześcignął wszystkich, po czym oddalił się na swojej maszynie w nieznane. Jak już wiemy, nie miał łatwego charakteru, a okres dojrzewania wcale nie pomagał w poznaniu jego złożonej natury. Z każdym rokiem farma w Fairmount była mu coraz dalsza, James marzeniami wybiegał w przyszłość...


Stawał się zazdrosny i osowiały. Swój czas z wujem musiał dzielić z Marcusem Jr.- długo wyczekiwanym synem. Potem ich stosunki ulegną znacznej poprawie, a kuzyn stanie się dla niego kimś w rodzaju młodszego brata. W szkole łatwo wpadał w konflikty, brał udział w bójkach, w domu jego zachowanie było prowokujące. Podczas jednej z lekcji angielskiego Jimmy poruszająco czytał tekst. Z początku każdy z zainteresowaniem wsłuchiwał się w słowa, lecz z każdą minutą jego dramatyczny, wzruszający tembr głosu wywierał na odbiorcach komiczny wydźwięk. Był popularny...trudno nie być, gdy na tle roześmianej młodzieży, szkolnymi korytarzami podąża zgarbiony James. Nonkonformistyczny wizerunek nie zjednywał mu przyjaciół. Był uparty. Na treningu koszykówki nie liczył się ze słowami trenera, zawsze robił po swojemu, według własnego uznania, trudno się z nim wspólpracowało, mimo to święcił triumfy podczas meczów. W licealnych czasach odkrył teatr, uczęszczał na zajęcia do wspomnianej już pani Adeline. Na scenie czuł się najlepiej, mógł być każdym, udawać i wcielać się w kolejne role, co tak często robił w życiu. Brał udział w konkursach recytatorskich, jeden z nich wygrał, deklamując The Madman Charlesa Dickensa. Monolog zaczął od przeszywającego krzyku... Z tamtego okresu pochodzi figurka wyrzeźbiona przez niego, "Osoba", bez twarzy, bezimienna...do nikogo nie należąca... 1949, rok ukończenia szkoły średniej przez Jamesa Deana i kolejny rozdział. Czy to już? Teraz stanie się gwiazdą?... Jimmy wyrusza do Santa Monica...

                                           James Dean shot by Sanford H. Roth © ca. 1950





Koniec części 3.
*pics: tumblr
*korekta: Magdalena Głowacka


1 komentarz:

  1. That is a very good tip especially to those new to the blogosphere.
    Short but very accurate info… Thank you for sharing
    this one. A must read post!

    Also visit my homepage ... Minuman Berenergi

    OdpowiedzUsuń