30.08.2015

Mam pytanie...


Jeśli zdąrzyliście zauważyć kocham kino. Od dziecka nieprzerwanie jest dla mnie na pierwszym miejscu. Ostatnio wpadłam na pomysł aby wyjść z filmami do świata. ;) Chcę stworzyć nowy cykl na blogu- rozmowy z ludźmi o ich historiach związanych z X muzą, tzn. ulubione filmy, cytaty, gwiazdy etc... Chciałabym poznać Wasze opinie o kinie. Kwestionariusz zrobiłabym jednakowy dla wszystkich.  Co sądzicie o takim pomyśle? Może macie sugestie dotyczące pytań ankietowych? Czekam na Wasze pomysły w komentarzach. :)




20.08.2015

Tydzień z amerykańskim kinem lat 90.

Na warsztat tym razem wzięłam losowo wybrane filmy amerykańskie z lat 90. Od pewnego czasu nie tylko gustuje w kinie z tamtego okresu, ale też muzyce i ubraniach, jeszcze chwila a będę chodziła z kolczykiem w nosie i pępku. ;) Kolejność przypadkowa. Dlaczego akurat te filmy? Nie mam bladego pojęcia, ale wszystkie trafiły w mój gust, więc bez wyrzutów sumienia mogę Wam je polecić.

1. Biali nie potrafią skakać (1992), reż. Ron Shelton

Jest to doskonały przykład filmu, przy którym maksymalnie się zrelaksujesz. Słońce, luz, Kalifornia, miłość, pasja, sport. Wesley Snipes i Woody Harrelson stworzyli znakomity duet na zasadzie kontrastu. Sidney (Snipes) to typowy podwórkowy cwaniaczek, rewelacyjnie gra w koszykówkę i dobrze o tym wie. Pewnego razu poznaje Billyego (Harrelson), który ma problem z długami. Sidney, który  uważa, że tylko "czarni" najlepiej grają w kosza rzuca wyzwanie Billyemu. Niestety nie wie, że przeciwnik jest równie dobry co on. Postanawiają połączyć swoje siły i zgarnąć trochę kasy...
Film bardzo przyjemnie się ogląda plus za klimat lat 90.

2. Zawód pan młody (1991) reż. Jerry Rees

Charley Pearl (Alec Baldwin) to młody milioner, który niebawem ma poślubić Adele Horner (Elisabeth Shue)- dziewczynę równie bogatą co on, wywodzącą się w wyższych sfer. Mimo zapewnień o miłości, w związku można dostrzec brak namiętności. Podczas swojego wieczoru kawalerskiego poznaje Vicki Anderson (Kim Besinger)wystrzałową blond piękność. Wdaje się romans z kobietą. Niestety ta jest dziewczyną gangstera Bugsy'ego Siegela. Bugsy wymyśla zemstę doskonałą. Chcąc ukarać kochanków wiezie ich...do kaplicy i zmusza do ślubu...
Nie ukrywam, że film obejrzałam ze względu na Baldwina i Basinger, którzy w tamtym czasie mieli ze sobą romans, który następnie przerodził się w małżeństwo.

3. Ojciec panny młodej (1991) reż. Charles Shyer

Jest to remake filmu Vincente Minnellego pod tym samym tytułem ze Spencerem Tracy. I trzeba przyznać, że bardzo udany. Jeśli ktoś liczy na komedię ze względu na Steve'a Martina to się przeliczy. Jest to typowe kino familijne. Obraz Shyera jest ckliwy, troszkę naiwny, ale to nie ma znaczenia, bo po seansie człowiekowi robi się ciepło na sercu. Nieważne ile razy obejrzę, zawsze płaczę, bo czas tak szybko przemija, bo dzieciństwo już dawno za mną, bo...A co będę Wam gadać! Zobaczycie to się przekonacie.

4. Kawał kina (1989) reż. Christopher Guest
Przyjemna i dobrze zrealizowana komedia. Kevin Bacon gra młodego studenta szkoły filmowej-Nicka Chapmana, który marzy o wielkiej karierze w Hollywood. Trafia ze swoją dziewczyną do Fabryki Snów w celu zrealizowania własnego filmu. Młodym artystą zaczyna interesować się wpływowy producent Allen Habel. Niestety scenariusz Chapmana coraz mniej przypomina oryginał. Sława, pieniądze, kobiety zaczynają kusić Nicka...

5. Kręglogłowi (1996) reż. Peter Farrelly, Bobby Farrelly

Jeśli nie wiesz co obejrzeć to wybierz dowolny film z Billem Murrayem. Jeśli nawet obraz jest nudny to Murray rekompensuje wszystko. Robię tak od lat i jeszcze się nie zawiodłam. Bracia Farrelly stworzyli niezłą komedię i dzięki Bogu nie tylko Murray jest zabawny. 
Roy Munson (Woody Harrelson) był kiedyś wielką gwiazdą turnieju kręglowego. Jego największy rywal Ernie McCracken (Bill Murray) nie może przeboleć porażki. Postanawia się zemścić. W konsekwencji Roy traci rękę i stacza się na dno. Po latach próbuję wznowić tragicznie przerwaną karierę
6. Życie mniej zwyczajne (1997) reż. Danny Boyle

Nie jestem fanką komedii romantycznych typu Pamiętnik (2004), więc jeśli zaliczacie się do tej samej grupy co ja to ten film jak najbardziej przypadnie Wam do gustu. Danny Boyle rok po głośnym Trainspotting znów sięgnął po Ewana McGregora. Wciela się on w życiową niezdarę. Po kolejnym zwolnieniu z pracy nie wytrzymuje i porywa córkę biznesmena. Celine Naville (Cameron Diaz) to typowa dziewczyna z bogatego domu. Postanawia wyłudzić kasę od ojca. W tym celu uczy Roberta (McGregor) jak powinno wyglądać porwanie dla pieniędzy. Tymczasem gdzieś na górze aniołowie dostają zlecenie rozkochania w sobie dwójki ludzi...

7. Król kosza (1994) reż. Paul Michael Glaser


Pamiętam, że po raz pierwszy ten film oglądałam, gdy jeszcze nie chodziłam do szkoły. Potem przez wiele lat nie mogłam sobie przypomnieć ani tytułu, ani nazwisk aktorów. Pamiętam, że kiedy w końcu znalazłam go (co tydzień przeglądałam program telewizyjny) cieszyłam się jak facet z "Amelii", gdy tytułowa bohaterka wręcza mu zagubione zabawki z dzieciństwa. Mam wielki sentyment do tego obrazu, nie tylko dlatego, że jest dobry, a nawet bardzo dobry. Jest swoistym łącznikiem z najwspanialszym okresem w moim życiu i chociaż przez chwilę mogę mieć znów 6 lat... Dobra zrobiło się za bardzo łzawo... Ekhm... Historia jest dość prosta. Jimmy Dolan (Kevin Bacon) pracuje jako asystent trenera koszykówki. Potrzebuje nowych gwiazd. Na jednym z filmów o Afryce dostrzega mężczyznę, który ma potenciał.  Wyrusza do Afryki po swego koszykarza i odnajduje go. Tu mógłby skończyć się film. Jednak istnieje pewien problem. Gracz jest wojownikiem i synem wodza, nie może opuścić swojego plemienia ...

03.08.2015

Radio na fali (The Boat That Rocked),2009,reż. Richard Curtis

Po tym filmie miałam ochotę zrobić tylko jedno. Rzucić wszystko, zostawić całe dotychczasowe życie i uciec w siną dal. Naturalnie mój zapał trwał  krótko. Jak czegoś nie zrobię natychmiast to pewnie nigdy. Tak więc będąc tchórzem porzuciłam moje zamiary bycia współczesnym hippisem i zajęłam się przyziemnymi rzeczami. Jednak zawsze gdzieś z tyłu głowy duch poszukiwacza przygód we mnie drzemie...
Niebywale obraz Richarda Curtisa pobudza nas do takich refleksji. W pierwszym momencie po seansie pomyślałam sobie: Walić to wszystko!!! Ucieknę w siną dal!!! Będę wolna!!!... Zaraz jednak moja druga natura przystopowała moje zamiary: Dziewczyno!!! W centrum handlowym ledwo umiesz się poruszać!!! Na prostej drodze na rowerze potrafisz mieć spektakularny wypadek, a Ciebie w świat gna??? No tak...
Aha. Wracając do samego filmu. Jak już mówiłam, będziecie po nim naładowani tak pozytywną energią, że uśmiech nie będzie wam schodził z twarzy przez jakiś czas.
Cała historia rozgrywa się chyba w najpiękniejszym okresie dla muzyki. W latach 60. Społeczeństwo zmęczone wojnami, w muzyce znajduje ujście swoich emocji, przynależności politycznej, religijnej etc... Zaczynają się tworzyć ruchy hippisowskie,  rock&roll ewoluuje a za tym wszystkim idzie rewolucja seksualna. Rozwiązłość, wolna miłość, pogarda dla rządu, wojny i zakazów, które dla starego pokolenia są czymś niedopuszczalnym (hipokryci) rodzi bunt i pierwotną tęsknotę za wolnością. PEACE & LOVE. Zakazane rzeczy smakują najlepiej...
Za wszelkie zło i nakłanianie do nierządu ludzie obwiniają muzykę, która prowokuje do niecnych występków. ;) Stacje radiowe, które nie zgadzają się z prohibicją, schodzą do podziemi. Wokół Wielkiej Brytanii pływa sobie niewinnie statek, będący tak naprawdę nielegalną rozgłośnią. W skład Radia Rock wchodzą nietuzinkowe postacie, które ze względu na aurę, tworzącą wokół siebie są bożyszczami nastolatków i nie tylko. Gwiżdżą na normy i bez skrupułów puszczają swoje ukochane piosenki, ku rozdrażnieniu władz. Każda audycja przyciąga przed odbiorniki rzesze fanów, którzy z rozgorączkowaniem i podnieceniem chłoną każde słowo i dźwięk. Do tej hippisowskiej elity dołącza nastoletni Carl. Szybko się okaże, że chłopak dostanie niezapomnianą naukę życia. W międzyczasie Sir Dormandy próbuje ukrócić swawole, które jego zdaniem zagrażają moralności ludzi...
Jestem pod wrażeniem nazwisk, które udało się zaangażować Richardowi Curtisowi do filmu. Bill Nighy, Kenneth Branagh, Philip Seymour Hoffman, Tom Sturridge, Jack Davenport, January Jones, Emma Thompson, Rhys Ifans ( boski Gavin!). Tak wyraziste osobowości niebywale tworzą ten obraz. Jednak nie zapominajmy o samej muzyce, która gra tu rolę pierwszoplanową. Przez cały film ma się ochotę wstać i tańczyć, tańczyć, tańczyć... Razem z Davidem Bowie, Hendrixem, The Beatles, The Rolling Stones etc... Film poniekąd przywraca wiarę w człowieczeństwo i ideały, za które warto walczyć, choćby sprawa była przegrana. Ostatnie sceny rozkładają na łopatki. Próbowałam zachować twarz, ale nie da się, po prostu się nie da, łzy mimowolnie spływają po policzku. Zaraz po filmie ku uciesze sąsiadki włączyłam na cały odbiornik muzykę i choć na chwilę próbowałam przenieść się do tamtych czasów. Polecam gorąco!!!




*pics tumblr

31.07.2015

inspirations

“Reality Bites” (1994)

Amber Valletta by Paolo Roversi for Glamour France, September 1994

Ava Gardner

Bill Steele for Harper’s Bazaar, September 1995.

Greyhound, 1950s

Lee jeans, 1951

River Phoenix & Martha Plimpton

Roberto Cavalli Spring 2015

Sam Peckinpah & Ali McGraw on the set of “The Getaway”

Scarlett Johansson

Steve McQueen & Ali Macgraw

Teri and Brooke Shields, 1978

The Prophetess Anna (Rembrandt`s Mother), 1631, Rembrandt

The Rat Pack

The Royal Family, 1936

The Seventh Seal - 1957 -  Ingmar Bergman

Rugrats

*pics tumblr

05.07.2015

"Niemieccy chłopcy też czasem płaczą". Cud z Berna (Das Wunder von Bern,2003),reż.Sönke Wortmann

Niemieckie kino co jakiś czas ukazuje obrazy, które próbują rozliczyć się z niechlubną przeszłością narodu. Wortmann w swoim filmie, który śmiało można zaliczyć do familijnego, przenosi nas do lat 50., a dokładnie do 1954. Pod pozorem ukazania codziennych perypetii rodziny Lubanskich odkrywa boleśnie skrywane problemy tamtego pokolenia.
Znajdujemy się w małym miasteczku w Zagłębiu Rurhy, w RFN. Zdjęcia niczym z Billy'ego Elliota (reż. Stephen Daldry,2000), ponura rzeczywistość, kopalnie, wszystko pokryte węglem i smołą. W tym świecie zalanym szarością mieszka Matthias Lubanski (Louis Klamroth) wraz z matką Christi (Johanna Gastdorf), która prowadzi bar, siostrą (Birthe Wolter) i bratem (Mirko Lang). Christa samotnie próbuje wychować dzieci i utrzymać dom, jej mąż Richard (Peter Lohmeyer) od 11 lat przebywa w obozie jenieckim na Syberii. Mimo przeciwności losu wiodą spokojne i poukładane życie. Najmłodszy syn Matthias jest zapalonym kibicem piłkarskim, przyjaźni się z piłkarzem Helmutem Rahnem (Sascha Goepel), którego traktuje jak ojca. Niestety ta (jakby nie patrzeć) sielanka się kończy. W wyniku amnestii do kraju wraca Richard. Po tak wielu latach jest obcym wśród najbliższych, o istnieniu najmłodszego syna nawet nie wiedział. Nie mając pojęcia jak ma się zachowywać po latach rozłąki, zaczyna wprowadzać rygor i niszczyć rodzinę...
Matthias zaczyna przeżywać euforię związaną ze zbliżającym się Mundialem w Szwajcarii...
Jako ciekawostkę dodam, że prywatnie Peter Lohmeyer jest ojcem Louisa Klamrotha.

*pics

02.07.2015

Niebo nad Luizjaną (My Louisiana Sky), reż. Adam Arkin, 2001

Znacie to uczucie kiedy przychodzicie do domu zmęczeni, kładziecie się na kanapie, sięgacie po pilot, błagalnym wzrokiem patrzycie w ekran i czekacie na cud? Skaczecie po kanałach w nadziei, że nie dadzą powtórek albo filmu z serii "okruchy życia". Też tak miałam. Dziś w dobie dostępu do wszystkiego ( i niczego) jest łatwiej, gdy nie chce mi się ruszyć zadka z kanapy (a tak bywa) włączam co mam pod rękom (a zazwyczaj w odtwarzaczu "siedzi" mój kochany Louis de Funes).  Popołudniowe seanse, tym bardziej w tygodniu, to prawdziwa gra w ruletkę, można zobaczyć niezły film, ale bywa i tak, że dają takie dno, że po kilku minutach nie wiesz czy to film Ci się spodobał czy fascynuje Cię Twój masochizm?
Kilka lat temu miałam niezwykle trudny dylemat. Przyszłam ze szkoły, żarcie stygnie (a wiadomo, że jedzenie najlepiej smakuje przy tv), ręce zaczynają mi się pocić, bo nie zjem przecież dopóki czegoś nie znajdę. Leci właśni powtórka Klanu, Detektyw w sutannie, Samuraj Jack i... Zaczyna się jakiś film, fajny tytuł, zdjęcia niczego sobie, wiejska sielanka, lata 50. ... Wchodzę w to!
Owy obraz zwie się "Niebo nad Luizjaną" i od samego początku urzekł mnie swą słodką naiwnością, klimatem beztroski i błogości.
Główna bohaterka nazywa się Tiger (Kelsey Keel), mieszka z rodziną na farmie. Rodzice dziewczyny są opóźnieni w rozwoju, dlatego musi być nad wyraz dojrzała jak na swój wiek. Jak wiadomo to przyjaciół nie zjednuje. Jej jedynym towarzyszem zabaw jest Jesse (Michael Cera) a powiernikiem babcia. Niestety pewnego dnia seniorka rodu umiera i na Tiger spadają wszystkie obowiązki. Pewnego razu z miasta na farmę przyjeżdża ciotka Dorie Kay (Juliette Lewis), dziewczynka jest pod wielkim urokiem jej "miastowych" manier i elegancji. Stanie przed trudnym wyborem zostać w mieście, który ją fascynuje czy wrócić do swego ukochanego miejsca na ziemi i stawić czoła przeciwnością... Film jest cudny. Nie jest to wielkie kino (zresztą jest to produkcja telewizyjna i jak dobrze pamiętam powstała na zlecenie kanału Hallmark), ale niewątpliwie ma swój urok. Ogromny plus za grę aktorską.Po takim seansie człowiek uśmiecha się sam do siebie. Polecam!


*pics:
https://charlespaolino.wordpress.com/tag/my-louisiana-sky/
http://mojtv.hr/film/5130/nebo-moje-louisiane.aspx

30.04.2015

Propozycje filmowe na długi weekend.


Przed nami majówka. Nie namawiam Was na bezczynne siedzenie przed telewizorem, ale w ramach nadrobienia zaległości filmowych możecie poświęcić jeden wolny wieczór, no może dwa. Specjalnie wybrałam filmy, przy których miło spędzicie czas, kino przyjemne, ale z morałem, przecież nie poleciłabym Wam niczego niegodnego uwagi. Życzę udanego weekendu i wypoczynku!

Mów mi Vincent (St. Vincent ), 2014, dir. Theodore Melfi

Temat dobrze znany w kinie. Mamy starszego faceta (Bill Murray) z problemami, niezbyt przyjemnego dla 
otoczenia, wszystko się zmienia gdy do domu obok wprowadza się samotna matka (Melissa McCarthy) z synem Oliverem (Jaeden Lieberher). Zgorzkniały tetryk w celu zarobienia kilku groszy (chodź słysząc jaką stawkę sobie żąda to nie "takie grosze") oferuje swoje usługi jako... opiekunka chłopca. Zapracowana Maggie przystaje niechętnie na ten układ. Zagubiony i niepewny Oliver szybko zaprzyjaźnia się ze swym gburowatym sąsiadem Vincentem, który pod szorstką warstwą skrywa wrażliwą naturę. Bill Murray jak zwykle doskonały, udowadniając, że i w komedii, i dramacie czuje się jak ryba w wodzie. Warto zwrócić uwagę na Jaedena Lieberhera, który godnie partneruje Billowi.

Wielkie oczy (Big Eyes), 2014, Tim Burton

Film Tima, a jednak nie mamy 100% Burtona w Burtonie . Dla fanów Kalifornijczyka może być rozczarowaniem, choć jak zapomnimy kto reżyseruje to okazuje się, że to dobry kawałek kina. Temat iście burtonowski, wykonanie już mniej. Aha i Deepa nie ma, choć ja akurat z tego powodu nie rozpaczam.
Wszystko wydarzyło się naprawdę, w latach 60. ubiegłego wieku. Artystka Margaret (Amy Adams) maluje portrety dzieci o nieludzko wielkich oczach, swe prace wystawia na skwerku, gdzie poznaje Waltera Keane'a (Christoph Waltz), który również podaje się za malarza. Wkrótce ta dwójka się pobiera. Wiedzie im się średnio, do pewnego momentu... Okazja czyni złodzieja. Walter słysząc w barze zachwyty nad pracami swej żony postanawia przypisać sobie ich autorstwo. Początkowo zniewolona Margaret godzi się na taki układ, zwłaszcza, że małżeństwo szybko się bogaci. Jednak to niejedyna skradziona tożsamość Waltera...

*pics:tumblr